Jak się nie wypalić?

Blog

Wyobraźmy sobie Anię. Ania ma 32 lata, zarządza ośmioosobowym zespołem. Przez ostatnie dwa miesiące cały team zajmuje się dużym projektem dla zagranicznego kontrahenta. Dają z siebie wszystko. Ania, czasami zostaje po godzinach, żeby przestawić przecinki, postawić kropki w innym miejscu, a nawet zamienić miejscem slajdy w prezentacji. Te dwa miesiące kosztują ją dużo zaangażowania emocjonalnego. Miała po drodze kilka spięć w zespole, bo przy dużej presji „z góry”, zaczęły puszczać nerwy. Normalne i ludzkie. Jest 5:30. Nasza bohaterka ma za sobą nieprzespaną noc, wypełnioną myślami o pracy. Niekończącymi się pytaniami „czy o czymś zapomniałam?”, i rozgrywaniem scenek z podziałami na role, między sobą, a swoimi pracownikami i szefem. Po raz kolejny przewraca się drugi bok i próbuje zasnąć. Długotrwały stres daje jej się we znaki, bo zaczyna ją boleć brzuch na samą myśl o pracy, a dzwoniący budzik o 6:15 upewnia ją w postanowieniu „to ostatni projekt i składam wypowiedzenie”.

Ania mogłaby za Taconafide, powtórzyć „pić,jeść,spać, jak…” Jak osoby wypalone zawodowo, którym flow z pracy zagarnął perfekcjonizm i dawanie z siebie wszystkiego. Między wypaleniem zawodowym, a przepracowaniem jest cienka granica, zwana wyczerpaniem. Objawia się ona bezsennością lub spaniem do popołudnia, brakiem pozytywnych emocji, zniechęceniem, problemami z regeneracją i w relacjach z innymi ludźmi.

Na wypalenie zawodowe są narażone osoby, które intensywnie pracują z innymi ludźmi. Pielęgniarki, lekarze, handlowcy, psychologowie… Liderzy zespołów.

Wypalenie, czyli co?

Kluczowym czynnikiem, diagnozującym wypalenie zawodowe, jest długofalowy stres. Ania, bohaterka tego wpisu odczuwała stres przez ostatnie dwa miesiące pracy nad projektem. Czy to dużo, mało? To zależy. Każdy z nas jest inny, mamy różne reakcje na stres. Jednych mobilizuje do działania, a drugich wypala. Don Clifton stworzył teorię wiadra i chochli. Miłosz Brzeziński w swojej książce „Biznes, czyli sztuka budowania relacji”, wyjaśnia ją następująco:

* każdy z nas chodzi z wiadrem i chochlą,
* pełne wiaderko to nasze dobre samopoczucie. Puste – poważny deficyt energetyczny,
* Ty sam nie możesz napełnić swojego wiaderka własną chochlą. Tylko ktoś inny może napełniać twoje wiaderko. Ty możesz to zrobić, tylko, ulewając sobie nieco, gdy napełniasz wiaderko komuś,
* wiaderko wypełnia się na pomocą dobrej energii, pochwał, dowodów uznania,
* wiaderko jest nieco dziurawe, czyli długo nieuzupełniane, powoli się opróżnia,
* życie polega na bieganiu od człowieka do człowieka i takim oddziaływaniu, żeby napełniać wiaderko komuś, a przez to przy okazji sobie.

Jako liderzy zespołów, rozdajemy chochle, bo wiemy, jak ważne jest motywowanie zespołu. Aby dalej „ogarniać”, potrzebujemy usłyszeć od innych dobra robota. Bez tego nasze wiadro będzie jak Sahara. A z pustego nawet Salomon nie naleje. 

Po czym poznać, że to wypalenie?

Ciężko Ci rano wstać? Cierpisz na bezsenność? Masz mdłości na myśl o pracy? Czujesz jakbyś na swoich barkach dźwigała dodatkowy ciężar? Czujesz się rozczarowany swoją pracą?
Jeśli odpowiedziałeś ‚tak’ na większość z powyższych pytań, to masz skłonności do wypalenia. Po więcej pytań odsyłam do testu Psychology Today. 

Napiszę Ci teraz o 5 sygnałach zagrożenia. Nie pojawiają się nagle. Rozwijają się na przestrzeni tygodni, miesięcy i mogą kojarzyć się zmęczeniem. Nie lekceważ ich.

Hallo? It’s me. Burnout.

1. Chroniczne zmęczenie.

Budzisz się zmęczona, idziesz do pracy zmęczona, wracasz zmęczona, kładziesz się spać zmęczona. W międzyczasie nie masz ochoty na nic, nawet na skinienie palcem. Niby odpoczywasz, ale dalej nie wychodzi. Brak energii utrzymuje się przez większość tygodnia. Z chronicznym zmęczeniem jest związana również bezsenność. Nie możesz spać, bo ciągle myślisz o pracy. A później mogłabyś spać do czternastej, bo brakuje Ci siły, żeby podnieść się rano z łóżka.

2. Symptomy fizyczne.

Czujesz, że dźwigasz na swoich barkach cały świat jak Atlas. Masz mdłości, omdlenia, Twój układ odpornościowy znasz jedynie z lekcji biologii, bo łapiesz co chwilę jakiegoś wirusa. Tracisz apetyt, miewasz migreny. Twój organizm woła o pomoc. Do tego dochodzi zaburzenie koncentracji i uwagi. Rozprasza Cię trzepot skrzydeł motyla, o kolejnym (super, hiper ważnym mailu), wpadającym na skrzynkę e-mail nie wypominając. Nie wiesz za co się zabrać, czujesz, że wszystko wymyka Ci się z rąk, bo nie potrafisz niczego dokończyć.

3. Depersonalizacja.

„Ej Ty”, jako sposób zwracania się do wszystkich pracowników. Bez imion i nazwisk. Nauczyciele zaczynają nazywać uczniów po numerze z dziennika, lekarze pacjentów, jednostkami chorobowymi. Formalizujesz kontakty i traktujesz swoich pracowników z obojętnością. A do tego irytujesz się na każdym kroku, bo nawet małe problemy mogą urosnąć w Twoich oczach do rangi katastrofy.

4. Pesymizm.

„Nie uda się”, „znowu będzie coś nie tak”, „nie damy rady tego zrobić”, „nie nadaję się do tego”. Negatywne myślenie o sobie, zostaje przeniesione na sferę zawodową. Ludzie przeszkadzają Ci, bo nie robią, tak jakbyś chciała, a ich potknięcia powodują u Ciebie ‚gulę’ w okolicy krtani z nerwów.

5. Utrata wiary we własne możliwości.
Nie jesteś dobra w tym co robisz, nie? Nie jesteś nawet przeciętna? Fatalnie Ci wszystko idzie i w ogóle, jak oni mogli Cię zrobić szefem. Ani studiów, ani dyplomów, ani nic. W końcu nie potrafisz doprowadzić projektu do końca, listę zadań pilnych masz na dwie strony A4 i po prostu nie wyrabiasz.
Jeśli myślisz o sobie w taki sposób, to biję na alarm – zastopuj na chwilę te myśli i zrób sobie wolne. Od pracy, telefonów służbowych. Tryb samolotowy, to jeden z najlepszych wynalazków ludzkości dla Liderów. Wierz mi.

Jak żyć?

Eksperci mają garść rad, jak można uchronić się przed wypaleniem zawodowym. Zanim napiszę, jak one brzmią, chciałabym zwrócić Twoją uwagę na jeszcze jedną rzecz. Bardzo często jest tak, że nasze wypalenie wiąże się z presją społeczną „zaciśnij zęby, jeszcze tylko jeden projekt”, ‚jeszcze tydzień i kończymy’. Nie daj sobą kierować w taki sposób, bo szybciej nabawisz się szczękościsku od zaciskania zębów, niż na nowo poczujesz flow z pracy.

  1. Samoświadomość.
    O samoświadomości napisałam cały wpis. Tutaj przytoczę kluczową rzecz – zadbaj o stawianie granic. Stawiaj sobie pytanie: czy praca daję mi satysfakcję? I weryfikuj odpowiedź na nie, przynajmniej raz w miesiącu. Jeśli sprawia, to co konkretnie? Jeśli nie, to jak możesz to poprawić? I czy w ogóle chcesz?

  2. Pasja.
    Zadbaj o to, żeby mieć swoją zdrową odskocznię po pracy. Adrenalina szaleje Ci w żyłach, kiedy zjeżdżasz o górach na rowerze MTB, uwielbiasz to, ale ostatni raz zrobiłeś sobie taki wypad, kiedy Papieżem był Jan Paweł II? Wróć do tego. Wróć między kolejnymi wersami tego ważnego projektu, między odpisywaniem na jednego tubo ważnego maila, a drugiego. Wróć do tego, co Cię kręci poza pracą. Szydełkowanie? Pykanie w GTA? Czytanie książek? Rozwiązywanie krzyżówek? Praca nie jest najważniejsza. Serio. Ludzie przed śmiercią nie żałują tego, że nie zrobili więcej roboczogodzin.
  3. Ruszaj się.
    Przypomnę: wypalenie zawodowe wiąże się z długotrwałym stresem. Stres dobrze jest z siebie wyrzucić. Moja przyjaciółka ostatnio zapisała się na boks. Mówi, że dawno jej się tak dobrze stresu nie wyrzucało, jak uderzając w worek bokserski. Powyginaj trochę śmiało ciało. Przejdź się, zmęcz i przewietrz głowę. 

A co jeśli to nie pomoże? Zaleca się skonsultowanie z farmaceutą, a najlepiej z psychologiem lub coachem.
Nasza Ania, bohaterka dzisiejszego wpisu, tak zrobiła.
A Ty zamiast Ani, możesz wstawić na jej miejsce dowolne imię. Bo wypalenie zawodowe może dopaść każdego z nas. Nauczmy się mówić o nim głośno, prosić o pomoc i przede wszystkim – dbać o siebie 🙂

A Ty? Co dzisiaj zrobisz dla siebie?

Podziel się ze znajomymi:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *